Google+
Program animacji TV

Przegląd filmowy

Nauka animacji

O animacji...

"Czerń jest tajemnicą. Światło wydo-
bywa z niej tylko fragmenty. Kino jest dla mnie spotkaniem ze światłem i mrokiem."

                                          Piotr Dumała

Polecamy wywiad z artystą w Magazynie Filmowym 4/32 (kwiecień) 2014

Feliks Kuczkowski - pionier „brzydkiej” animacji

Artykuły » Feliks Kuczkowski - pionier „brzydkiej” animacji

2013-01-23

Feliks Kuczkowski, często nazywany Canisem de Canis, polski artysta, reżyser, scenarzysta, rysownik i animator- tak w kilku słowach można opisać jednego z najwybitniejszych  pionierów polskiej animacji, któremu (jak pisze Karol Irzykowski w „Dziesiątej Muzie”) zabrało poparcia materialnego i moralnego. O powodach tak małego poparcia wśród widzów i społeczności artystycznej tamtych lat (początek XX wieku) pisał Irzykowski. Twierdził, iż twórczość Kuczkowskiego niejako powiązana jest z cyrkiem, pisząc: „zarówno jedno i drugie (cyrk i kino) próbuje osobliwych zestawień, jedno i drugie stawia sobie za zadanie „wzbogacenie ruchomej rzeczywistości”. W ten właśnie sposób Kuczkowski został polskim pionierem cyrku przyszłości, a cyrk ten rozumiany jest dzisiaj jako kino awangardowe lub alternatywne.

Jeżeli chodzi o twórczość Kuczkowskiego to na pierwszy rzut oka nie należy do specjalnie imponujących. Artysta w 1917 roku zadebiutował w wiedeńskiej wytwórni filmowej Polaka Brudzyńskiego z dwiema, krótkimi groteskami zatytułowanymi „Flirt krzesełek” oraz „Luneta ma dwa końce”.

Filmy te trudno nawet nazwać animacjami, gdyż do stworzenia posłużyło zaledwie kilkadziesiąt klatek. Jak opisywał sam twórca: „zabraliśmy się do zdjęć „Flirtu Krzesełek” a później do „Lunety”. Z trzydziestu ośmiu rysunków krzesełek, kombinując parokrotnie zbliżenie się i oddalenie się od siebie flirtujących partnerów [...] i łatając [...] dziadem lejącym piwo ze swego kufla na perwersyjne meble, na parasol, zdołaliśmy skleić mały dodatek na kilkanaście sekund. Po tym poszła „Luneta ma dwa końce”, która ogromnie podobała się Budzyńskiemu, co było naturalne, ponieważ ja na nią nie mogłem patrzeć”. Można przypuszczać, iż ostatnie zdanie tej wypowiedzi artysty należy rozumieć jako określenie pewnych artystycznych upodobań odwołujących się do  rzadko przedstawianych w sztuce, w tym animacji motywów. Mowa rzecz jasna o plastyce ekspresjonistycznej, tkwiącej  mocno w tradycji symbolizmu.

Największą pasją, a jednocześnie marzeniem Kuczkowskiego było zrealizowanie filmu wizyjnego, czyli realizowanego od razu w materiale, bez wstępnego scenariusza. Marzenie to dosyć szybko się spełniło, bo już w 1918 roku, dzięki uprzejmości znajomego pracującego w jednej z popularnych polskich wytwórni filmowych. W tajemnicy przed właścicielem Kuczkowski tworzył w profesjonalnym studio z wykorzystaniem nowoczesnych kamer.

Eksperyment zaczął od stworzenia dosyć radykalnie uproszczonej laleczki (człowieczka z plasteliny z nogami i rękoma zrobionymi z patyczków) oraz maski ulepionej z gliny garncarskiej, przypominającej twarz człowieka. Wtedy też wykorzystał dwie miarki stolarskie wygięte w kształt litery Z. Fabuła filmu oparta była na tańcu tychże miarek stolarskich i plastelinowego ludzika z glinianą twarzą. Niedługo potem odbył się pokaz pierwszego filmu wizyjnego, stworzonego przez artystę, na którym „mały aktorek  zgubił ostatecznie swoje stopy”. Te „niedociągnięcia” i wpadki w filmach Kuczkowskiego stały się jego domeną i pewnego rodzaju atutem, wyróżniającym jego niezależny styl wśród innych, bardziej skomercjalizowanych animatorów ówczesnych czasów.

W późniejszych latach artysta starał się zdobyć przychylność niemieckiej wytwórni UFA filmem „Dyrygent”. Film wyświetlano na zamkniętych pokazach, jednak Kuczkowskiemu nie udało się nawiązać dalszej współpracy z wytwórnią. Nie mniej jednak animacja ta zyskała pochlebne opinie, a sam animator dzięki niej zgromadził walizkę pełną lalek, masek i rysunków oraz zdobył cenne doświadczenie.

Z czasem, końcem lat dwudziestych artysta założył własną wytwórnię RaraFilm, w której realizacje skupiały się głównie na filmach reklamowych i propagandowych wykonanych techniką kukiełkową.

 

Jedno co jest pewne i ważne podkreślenia to istotny wpływ Kuczkowskiego na przyszłość polskiego kina niezależnego, w pełni autorskiego. Artysta mimo tego, iż nie należał do żadnego, istniejącego w tamtych latach kierunku awangardowego to istotnie był artystą ekspresjonistą. Był outsiderem, samotnie podążającym za własnymi przekonaniami i swoiście wykreowanym stylem. Stał się inspiracją dla Karola Irzykowskiego i patronem przyszłych pokoleń eksperymentujących z sztuką tworzenia animacji. Wśród spadkobierców, chętnie czerpiących inspirację od Kuczkowskiego byli między innymi: Jan Lenica, Walerian Borowczyk, Kazimierz Urbański, Julian Antonisz, Jerzy Kucia.

Charakterystyczne dla artysty było, już wcześniej wspomniane częste nawiązywanie do symbolizmu, wręcz obsesyjne niemal wykorzystywanie motywów o cyklopich twarzach (przykładową ilustrację Kuczkowskiego można obejrzeć w książce Marcina Giżyckiego "Nie tylko Disney. Rzecz o polskim filmie animowanymn"). Lubił wykorzystywać motywy brzydoty, przedstawiać niekształtne, pozbawione realizmu postaci ludzkie. Można powiedzieć, iż lubił się w brzydocie, która go nie odstraszała, a wręcz przeciwnie- fascynowała. W twórczości Kuczkowskiego można dopatrzeć się nawiązania do dzieł Odilona Redona, stąd częste pojawienie się elementów sprzecznych z zasadą naturalistycznego  przedstawiania świata w twórczości artysty.

Zastosowanie elementów brzydoty w twórczości Kuczkowskiego nie było bezpodstawne. Można przypuszczać, iż autor poprzez kontrast piękna i brzydoty chciał uwydatnić dwie strony życia. Zarówno tą piękną i podniosłą, ale także tą brzydką i odpychającą. Kuczkowski używając motywów brzydoty, stosując syntezę kształtu i minimalizując plastyczną formę animacji nie chciał wzbudzać skandalu, czy na siłę zwracać na siebie uwagi. Uważał, iż w prostocie, czy nawet brzydocie tkwi piękno świata i piękno człowieka. Brzydota bowiem jest bardziej realna, w efekcie urzeczywistnia fikcyjny świat aniamacji.

 

Źródło:

Giżycki M., Nie tylko Disney. Rzecz o filmie animowanym, Wydawnictwo artystyczne i filmowe, Warszawa 2000.
Gizycki M., Zmudziński B., Polski Film Animowany, Polski Instytut Audiowizualny, Warszawa 2008.

Irzykowski K., Dziesiąta Muza oraz Pomniejsze pisma filmowe, Kraków: Wydawnictwo Literackie 1982

Źródło ilustracji:

fototeka.fn.org.pl

  • Dodaj link do:
  • facebook.com