System warstw w trzech zdaniach
Ubieranie się na zimno opiera się na podziale zadań między trzy warstwy i pomieszanie tych zadań jest źródłem większości problemów.
Warstwa pierwsza, czyli bielizna termoaktywna, odbiera wilgoć od skóry i przekazuje ją dalej. Nie grzeje i nie ma grzać.
Warstwa druga, izolacyjna, zatrzymuje powietrze i to ona odpowiada za ciepło. Polar, wełna, puch.
Warstwa trzecia, zewnętrzna, chroni przed wiatrem i wodą, a jednocześnie musi wypuszczać parę na zewnątrz.
Cały układ działa tylko wtedy, gdy pierwsza warstwa wykonuje swoje zadanie. Mokra skóra pod najlepszym puchem oznacza wychłodzenie.
Dlaczego bawełna jest tu najgorszym wyborem
Bawełna chłonie wodę do dwudziestu siedmiu procent swojej masy i oddaje ją bardzo wolno. W warstwie pierwszej oznacza to, że pot zostaje tam, gdzie powstał.
Mokra tkanina przewodzi ciepło kilkakrotnie lepiej niż sucha, więc zaczyna działać jak chłodnica przyklejona do skóry. Dopóki się poruszasz i produkujesz ciepło, problem jest niewidoczny. Wystarczy przystanek na wyciągu albo pięć minut na przystanku i wychłodzenie następuje gwałtownie.
Włókna syntetyczne i wełna merynos działają odwrotnie: przenoszą wilgoć na zewnętrzną stronę materiału, gdzie ma ona kontakt z kolejną warstwą i powietrzem.
Zimą bawełna sprawdza się jako warstwa druga i trzecia. W pierwszej, przy skórze, jest po prostu ryzykowna.
Merynos kontra poliester
| Cecha | Wełna merynos | Poliester |
|---|---|---|
| Ciepło przy tej samej masie | wyższe | niższe |
| Szybkość schnięcia | wolniejsza | szybsza |
| Zapach po dniu noszenia | praktycznie brak | wyraźny |
| Odporność na ścieranie | niższa | wyższa |
| Zachowanie na mokro | nadal grzeje | przestaje izolować |
| Cena | wysoka | niska |
Grubość włókna merynosa podaje się w mikronach i to jest parametr wart sprawdzenia. Poniżej dziewiętnastu mikronów wełna nie gryzie nawet przy bezpośrednim kontakcie ze skórą. Powyżej dwudziestu dwóch zaczyna być odczuwalna.
Mieszanki merynosa z poliamidem, zwykle w proporcji osiemdziesiąt do dwudziestu, są rozsądnym kompromisem: zachowują właściwości wełny i wyraźnie poprawiają odporność na przetarcia, zwłaszcza pod pasem plecaka.
Gramatura dobierana do aktywności, nie do temperatury
Intuicja podpowiada, żeby przy mrozie sięgnąć po najgrubszą warstwę. To działa tylko przy małej aktywności.
- 120-160 g/m2 - bieg, narty biegowe, skitury. Intensywny wysiłek, dużo potu, priorytetem jest odprowadzanie wilgoci.
- 170-220 g/m2 - narty zjazdowe, zimowe wędrówki, codzienne dojazdy. Wariant uniwersalny.
- 230-320 g/m2 - mróz przy niewielkim ruchu: wędkarstwo, obserwacje, praca na zewnątrz w bezruchu.
Przy dużym wysiłku w grubej warstwie ciało produkuje więcej potu, niż warstwa jest w stanie odprowadzić. Powstaje ta sama sytuacja co przy bawełnie, tylko drożej.
Dopasowanie decyduje o skuteczności
Warstwa pierwsza musi przylegać do skóry na całej powierzchni, bo tylko w miejscu kontaktu może odebrać wilgoć. Luźna koszulka termoaktywna działa wyraźnie gorzej niż dobrze dopasowana o połowę tańsza.
Dopasowanie ma być ścisłe, ale nie uciskające. Materiał powinien iść za ruchem i wracać do kształtu. Rękawy nieco dłuższe niż zwykle, żeby nie odsłaniały nadgarstków przy podniesieniu rąk, a dół dłuższy z tyłu, żeby nie wychodził ze spodni przy schylaniu.
Płaskie szwy są tu istotniejsze niż w zwykłej bieliźnie. Pod pasem plecaka albo pod pasem spodni narciarskich zwykły szew po kilku godzinach potrafi rozetrzeć skórę.
Bielizna termoaktywna na co dzień
Nie trzeba jeździć na nartach, żeby z niej korzystać. Cienka koszulka merynosowa pod koszulą albo swetrem sprawdza się w mieście lepiej niż podkoszulek bawełniany, bo w ogrzewanym tramwaju i w przegrzanym biurze nie robi się w niej mokro.
Ten sam mechanizm działa przy legginsach termoaktywnych noszonych pod spodnie w mroźne dni. Cienka warstwa 150 g/m2 daje więcej niż grube rajstopy, bo nie zatrzymuje wilgoci przy skórze.
Pranie
Merynos pierze się w trzydziestu stopniach, na programie do wełny, w detergencie bez enzymów, bo enzymy rozkładają włókno białkowe. Bez zmiękczacza, bez suszarki, suszenie na płasko. Wieszanie mokrego swetra merynosowego rozciąga go trwale.
Poliester znosi więcej, ale ma inną słabość: łapie zapach, którego zwykłe pranie nie usuwa. Pomaga moczenie w wodzie z octem przed praniem albo detergent do odzieży sportowej. Zmiękczacz jest tu szczególnie szkodliwy, bo zatyka strukturę włókna i likwiduje zdolność odprowadzania wilgoci.
Obu materiałów nie prasuje się i nie suszy na kaloryferze. Wysoka temperatura niszczy włókno merynosowe i topi cienki poliester, co widać jako sztywne, błyszczące plamy.
Pytania, które wracają najczęściej
Czy bielizna termoaktywna grzeje?
Sama w sobie prawie nie. Jej zadaniem jest odprowadzenie potu od skóry do kolejnej warstwy, żeby ciało nie było wychładzane przez wilgoć. Ciepło zapewnia warstwa druga, izolacyjna. Bielizna termoaktywna działa więc pośrednio: utrzymując suchość, pozwala izolacji pracować.
Merynos czy poliester?
Merynos jest cieplejszy przy tej samej gramaturze, praktycznie nie łapie zapachu i lepiej działa przy zmiennej intensywności. Poliester schnie szybciej, jest trwalszy na ścieranie i wyraźnie tańszy. Przy całodniowej aktywności z przerwami wygrywa merynos, przy krótkim intensywnym wysiłku poliester.
Dlaczego bawełniana koszulka pod kurtką wychładza?
Bo bawełna chłonie pot i go zatrzymuje. Mokra tkanina odbiera ciepło z ciała kilkakrotnie szybciej niż sucha, a przy zatrzymaniu ruchu efekt staje się natychmiastowy. To najczęstszy błąd w ubieraniu się zimą.
Jak dopasować bieliznę termoaktywną?
Ściśle, ale bez uciskania. Warstwa pierwsza musi mieć kontakt ze skórą na całej powierzchni, bo tylko wtedy odbiera wilgoć. Luźna koszulka termoaktywna traci znaczną część skuteczności, niezależnie od materiału.